Subiektywna mapa wrażeń
Jak zapamiętałam targi Warsaw Home 2025
autor: Małgorzata Wojdal
data dodania : 07/11/2025
zdjęcia: archiwum własne
Warsaw Home 2025 – mniej fajerwerków, więcej domu
Tegoroczna edycja Warsaw Home & Contract w Ptak Expo w Nadarzynie miała w sobie coś z późnego lata – mniej zgiełku, więcej światła. Zamiast efektów specjalnych, dostaliśmy spokój i pewność. Projektanci, producenci i goście mówili prawie jednym głosem: wnętrze ma już nie tylko zachwycać, ale też dawać wytchnienie. W świecie przesyconym obrazem, znów uczymy się czuć dotyk materiału, zapach drewna.
Najciekawsze inspiracje z Warsaw Home 2025
Najbardziej zachwyciła mnie marka, po której wcale się tego nie spodziewałam – Dywilan z Łodzi. Od lat miałam wrażenie, że to firma, która swoje najlepsze czasy ma już za sobą, a tymczasem ich nowe wzory dywanów wbiły mnie w ziemię. Wyważone, współczesne, a jednocześnie pełne szacunku do tradycji. Takie, które się nie narzucają, ale zostają w głowie na długo po wyjściu z hali.
Drugim absolutnym zachwytem było stoisko Orac Decor. Scenografia niczym z teatralnej portierni hotelu z dawnych lat, z konsjerżem witającym gości i każdym detalem dopracowanym jak w filmowym kadrze. To właśnie ten rodzaj ekspozycji, który przenosi w historię – nie tylko pokazuje produkt, ale buduje świat emocji i doświadczeń. Mam słabość do takich inscenizacji: bo wnętrze, podobnie jak człowiek, opowiada najwięcej wtedy, gdy nie mówi wprost.
Ciekawym odkryciem okazało się też stoisko FilzBee, producenta paneli akustycznych. Ich ekspozycja, przypominająca galerię obrazów 3D, pokazała, że nawet coś tak technicznego może mieć duszę i być elementem dekoracyjnym. To było bardzo inspirujące – szczególnie dla kogoś, kto projektuje obecnie także wnętrza biurowe i komercyjne.
Z przyjemnością zatrzymałam się również przy stoiskach marek BoConcept, IWC Home, MTI Furninova i Conform – wszystkie te marki poruszały się w estetyce bliskiej mojemu sercu: miękkiej, ciepłej, opartej na szlachetnych materiałach i dobrze wyważonych proporcjach. Widać, że kierunek, w którym idzie dziś design, to nie efektowność, ale autentyczność.

Czego zabrakło na targach wyposażenia wnętrz
Nie wszystko jednak było idealne.
Brakowało mi porządku w organizacji przestrzeni – jasnych kierunków, czytelnych oznaczeń, przemyślanej narracji w układzie stoisk. Czasem miałam wrażenie, że piękne rzeczy zderzają się ze sobą przypadkowo, zamiast współgrać. I jeszcze jedno: za mało światła. Nie w sensie dosłownym, ale metaforycznym – zabrakło mi marek oświetleniowych, które pokazałyby coś innego, zaskakującego i bliskiego naturze: lampy z duszą, organiczne, łączące rzemiosło i technologię.
Było za to sporo pastelowych, geometrycznych form, które królowały już dość dawno na targach w Europie.
Trendy 2025 w wystroju wnętrz
Mówiąc o trendach – Warsaw Home 2025 potwierdziło to, co czuję od dawna: świat wnętrz skręca w stronę spokoju. Zamiast jedynie modnych aranżacji, wybieramy trwałość. Zamiast błysku – strukturę. W halach dominowały materiały ziemi: drewno, kamień, len, wełna, glina. Kolory przygaszone, ale bogate. Formy proste, ale przemyślane. Wszystko to jedynie potwierdza moje spostrzeżenia, które tak skrupulatnie opisuję w publikacji "Podróż do wnętrza". To wydanie, liczące ponad 120 stron, podpowiada jak urządzać przestrzenie w jakich przebywamy, aby czuć się w zgodzie ze sobą, obniżyć poziom stresu a to wszystko w sposób dostępny dla każdego z nas. Cieszy mnie to, że trend, który nazywam symbolicznie "podróżą do wnętrza" wpisał się tak silnie w narrację tegorocznych targów.
Z tego powodu zachwyciła mnie też ilość rzemiosła: meble z widocznym śladem dłoni, faktury tkanin, które chce się dotknąć. Oświetlenie, które nie tylko świeci, ale jest dopełnieniem historii. To kierunek, który jest mi bliski – Lilla Home od początku buduje swoje projekty wokół spokoju, naturalności i szlachetnego ciepła.
Wnętrza z katalogu vs. przestrzeń do życia
Nie da się też nie zauważyć, że zmienia się gust klientów. Coraz rzadziej słyszę „chcemy coś modnego”, coraz częściej – „chcemy, żeby to było nasze”. Ludzie mają dość wnętrz z katalogu. Szukają przestrzeni, które nie tylko wyglądają dobrze na zdjęciach, ale w których naprawdę można żyć.
Warsaw Home 2025 nie miał spektakularnego motywu przewodniego, choć dało się wyczuć mocne zainteresowanie kolorem i zabawę z formą.
Jeśli miałabym wskazać swój osobisty „must have” po tej edycji – to byłaby idea, nie produkt: projektować z uważnością. Bo właśnie w tej uważności jest dziś największy luksus.





